Kilka dni temu usłyszałem, że kawiarnie są dla wielu ludzi na trzecim miejscu; zaraz po miejscu, w którym śpią (nie każdy chce je nazywać domem) i pracy. Cóż za świetna informacja! Patrząc na sprawę od innej strony rzec można, że są na pierwszym miejscu, ponieważ „Ile można siedzieć w domu - zwłaszcza latem” i „Byle do piątku”. To z kolei kładzie na barki baristek i baristów dużą odpowiedzialność. I dobrze! Kontakt z Klientem nie należy do najłatwiejszych zadań ze względu na mnogość sytuacji za barem, których nie da się przewidzieć, bo jak poradzić sobie z osobą chcącą coś zamówić, ale w sumie jest pierwszy raz i nie wie czego chce, opowiadanie o wszystkim w menu trwa zbyt długo, a z tyłu na złożenie zamówienia czeka kilka osób? Albo co zrobić w momencie, kiedy po zapytaniu czy wszystko gra, w odpowiedzi słyszymy, że kawa, którą od zawsze przygotowujemy w ten sam sposób, pierwszy raz komuś nie zasmakowała, a jesteśmy sami na zmianie i zrobienie drugiej nie wchodzi w grę? O, to będzie dobre. Co zrobić, gdy zapomnieliśmy położyć informację o rezerwacji na stoliku, kawiarnia jest w 100% obłożona i właśnie wybiła godzina tejże rezerwacji i przy barze słyszymy: „Dzień dobry, mam/y rezerwację na (godzina - teraz)”. Może podaję nieczęsto spotykane sytuacje, ale to właśnie w podbramkowych okolicznościach widać, jak na dłoni, kto sobie naprawdę radzi pod presją a kto przyszedł sobie dorobić. A przecież nie ma szkoleń z: Podbramkowych sytuacji w kawiarni. A może warto takie wdrożyć?

W świecie nadchodzącego wielkimi krokami niżu demograficznego wywód ten nabiera innego znaczenia. Klient to przyjaciel, z którym nie zawsze będziemy się zgadzać, jak to z przyjacielem bywa, i wysłanie go w cholerę przy pierwszej lepszej okazji nie jest najlepszym pomysłem. I chociaż więź z Klientem jest o wiele słabsza niż z kimś bliskim, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby nie tylko skomplementować drugą osobę, tak po ludzku, ale także poinformować, że jeśli cokolwiek nie będzie grało, zachęcamy do kontaktu. Bo proaktywne podejście, według mnie, powinno być normą, mieć swoje źródło w osobowości, które owocuje zarówno w relacjach baristka/barista - Klient, jak i człowiek - człowiek, w każdej sytuacji. Bo z tego założenia warto wyjść - najpierw jesteśmy dla siebie ludźmi, a potem (jeśli istnieje szacunek) uwzględnić pewną nadrzędność i podrzędność.